Wrocawski rynek, stałe miejsce inspiracji fajny kadr, choć zawsze mógłby być lepszy, ale tak to bywa przy fotach z biodra. patrzą ludki z pierwszego planu w obiektyw, więc chciałam się dowiedzieć czy pytałeś czy możesz zrobić fotę czy może uwieczniałeś na zasadzie pstrykam i uciekam?
kobieta patrzy na mnie, a myślę, że mężczyzna bardziej na aparat niż na obiektyw. w sumie nie mogą mieć pewności, że im w ogóle robiłem zdjęcie. patrzyłem wtedy w inną stronę a dalmierzowca w ulicznym harmidrze praktycznie w ogóle nie słychać.
nie mam zwyczaju pytać o pozwolenie. zazwyczaj wygląda to tak: kieruję zawieszony na ramieniu aparat w interesującym mnie kierunku, zaczynam udawać niezdrowe zainteresowanie wszystkim tylko nie nieświadomym obiektem, pstrykam, zerkam czy ktoś nie zrywa się by mi dołożyć, po czym przechadzam się dalej, szukać kolejnych ofiar
w ogóle raczej rzadko na ulicy przykładam aparat do oka, a jak już to przede wszystkim po to, by ustawić ostrość na kimś za kim podążam. ale wiadomo - reguł nie ma, bywa różnie. o pozwolenie w każdym razie nie pytam. jestem z tych bezczelnych
jezu, mnie dlatego zawsze fotografia uliczna przerażała, nigdy nie można być pewnym czy nie dostanie się w papsko. to dla facetów co potrafią oddać albo szybko uciekać
także jeżeli o mnie chodzi to zwykle pytam (chyba że mam akurat obiektyw makro ze sobą, heh). jestem strasznie społecznym stworzeniem, lubię zagadywać ludzi, zawsze można kogoś ciekawego poznać jakoś ludzie bardziej skłonni są zrobić sobie zdjęcie jak już przejdą ze mną na 'ty' ^^ pozytywna sprawa, choć raczej mało reporterska : P
takie pogaduchy i pytanie o pozwolenie trochę kłócą się z moją definicję streeta, czyli fotografowania scen w sposób jak najbardziej niezakłócony przez fotografa. taki dokument o istotach zwanych "ludzie" w ich naturalnym, miejskim środowisku.
tutaj mi trochę nie wyszło, bo mnie przyuważyli. lecz nie wykłócajmy się o szczegóły
kolejną przeszkodą dla mnie jest najczęściej brak czasu. większość moich zdjęć ulicznych powstała w drodzę na albo z uczelni, część w trakcie okienek między zajęciami. gdybym chciał z każdym pogadać... wiadomo.
może kiedyś, kiedy będę miał więcej czasu i będę mniej zabiegany włączy mi się taki "społeczny tryb fotografowania"
nie no, właśnie podziwiam za takie konspiracyjne robienie fotek, bo jestem chyba zbyt nerwowa i się stresuję xD tak jak patrzyłąm jakieś inne twoje prace to pomyślałam sobie że nie zrobiłabym lustrzanką zdjęcia w zatłoczonym autobusie. dlatego właśnie typowy street raczej mnie nie ciągle, choć lubię go oglądać
jedyne fotki ludzi nieświadomych z bliska to robię czasem na mieście aparatami lomo - ludzie jak to widzą, to raczej z góry zakładają że stary radzecki aparat nie będzie działać
fajny kadr, choć zawsze mógłby być lepszy, ale tak to bywa przy fotach z biodra. patrzą ludki z pierwszego planu w obiektyw, więc chciałam się dowiedzieć czy pytałeś czy możesz zrobić fotę czy może uwieczniałeś na zasadzie pstrykam i uciekam?
nie mam zwyczaju pytać o pozwolenie. zazwyczaj wygląda to tak: kieruję zawieszony na ramieniu aparat w interesującym mnie kierunku, zaczynam udawać niezdrowe zainteresowanie wszystkim tylko nie nieświadomym obiektem, pstrykam, zerkam czy ktoś nie zrywa się by mi dołożyć, po czym przechadzam się dalej, szukać kolejnych ofiar
w ogóle raczej rzadko na ulicy przykładam aparat do oka, a jak już to przede wszystkim po to, by ustawić ostrość na kimś za kim podążam.
ale wiadomo - reguł nie ma, bywa różnie.
o pozwolenie w każdym razie nie pytam. jestem z tych bezczelnych
także jeżeli o mnie chodzi to zwykle pytam (chyba że mam akurat obiektyw makro ze sobą, heh). jestem strasznie społecznym stworzeniem, lubię zagadywać ludzi, zawsze można kogoś ciekawego poznać
tutaj mi trochę nie wyszło, bo mnie przyuważyli. lecz nie wykłócajmy się o szczegóły
kolejną przeszkodą dla mnie jest najczęściej brak czasu. większość moich zdjęć ulicznych powstała w drodzę na albo z uczelni, część w trakcie okienek między zajęciami. gdybym chciał z każdym pogadać... wiadomo.
może kiedyś, kiedy będę miał więcej czasu i będę mniej zabiegany włączy mi się taki "społeczny tryb fotografowania"
jedyne fotki ludzi nieświadomych z bliska to robię czasem na mieście aparatami lomo - ludzie jak to widzą, to raczej z góry zakładają że stary radzecki aparat nie będzie działać